35 komentarzy

  1. Bardzo fajne podejście, masz dużo racji! 😉 Ja niestety nadal jestem na etapie, że lubię ładne rzeczy… i nie mogę się im oprzeć!
    Pozdrawiam 🙂

    • Ela (eCalma.pl)

      Agnieszka, nie chodzi tutaj o rezygnowanie z ładnych i przyjemnych rzeczy. Chodzi o szczerą rozmowę ze sobą: potrzebuję czy nie potrzebuję. Szufladki w głowie same się przestawią i z czasem będzie Ci łatwiej ocenić czy coś warto kupić, czy nie. Mnie już tak ładne rzeczy nie kuszą, nie zwracam na nie takiej uwagi jaki kiedyś. 🙂

  2. super pomysł na początek roku- stworzyć własną listę „nie potrzebuję”. Chociaż niestety ja jestem jeszcze na etapie kupowania więcej niż potrzebuję, ale pocieszające jest to, że to widzę i zaczęłam już myśleć o tym że można mieć mniej. Pozdrowienia!

  3. Od jakiegoś czasu ograniczyłam zakupy odzieżowe do niezbędnego minimum. Z kolorowych magazynów kupuję tylko niektóre wnętrzarskie. Niestety, czasopisma kobiece to najczęściej jedna wielka reklama. Pozdrawiam!

  4. Powiem Ci, że przy trójce dzieci moje chcę bardzo się ograniczyło trochę z potrzeby trochę z musu. Gazety kolorowe dla kobiet były zawsze dla mnie wyrzucaniem pieniędzy. Co do nowej technologii, kupuję tylko to co jest mi niezbędne w mojej pracy

    • Ela (eCalma.pl)

      Mogę sobie tylko wyobrażać jak to jest jeszcze z rzeczami dzieci. Jak o tym myślę to czuję się przerażona. 🙂

  5. I super! Robię dokładnie tak samo, z tym, że każde „chciejstwo” wpisuję na listę, zanim zdecyduję się na zakup – na liście czeka proporcjonalnie długo do jego ceny (ciuch, kosmetyk – np. miesiąc, ale bardziej wartościowy przedmiot, np. nowy obiektyw dużo dłużej). Często po tym miesiącu okazuje się, że nawet nie pamiętałam, że tak bardzo pragnęłam danej rzeczy i nie wiążą się z nią już te same emocje, co wcześniej. Przez wpisanie na listę brak zakupu jest mniej bolesny – w jakiś sposób już „mamy” ten przedmiot, choć tylko na papierze.

    • Ela (eCalma.pl)

      O tej liście „chciejstw” nie pomyślałam. Fantastyczny pomysł. Czasami naturalnie to wychodzi. Tak długo myślę, że coś bym chciała kupić, aż mam poczucie, że tego nie potrzebuję. 🙂

  6. Ja mam w domu 2 torebki i ciut więcej par butów 😉 Ubrań mam tylko kilka, bardzo spójnych zestawów i garstkę kosmetyków. Jedyne na co wydaję pieniądze i nie znam umiaru to książki i ebooki 😀

    • Ela (eCalma.pl)

      Z książek też nigdy nie zrezygnuję. Patrz, a mówią, że w Polsce prawie nikt nie czyta. 🙂

  7. U mnie jest podobnie, kiedyś chciałam mieć wszystko, dzisiaj stwierdzam, że szkoda pieniędzy. Tabletu też nie mam, bo nie jest mi potrzebny 🙂 nie ma sensu zagrać sobie życia.

    • Ela (eCalma.pl)

      Natalia, pięknie powiedziane. Nie ma sensu zagracać sobie życia. U mnie pomysł na mniejszą ilość rzeczy nie wziął się z potrzeby oszczędzania (chociaż taki efekt też jest). Raczej z chęci posiadania porządku wokół siebie, i tak jak piszesz, nie zagracania sobie przestrzeni i życia. 🙂

      Wynika to z tego, że bardzo źle się czuję w miejscach, gdzie jest masa bibelotów. Czuję się wtedy przytłoczona masą rzeczy, która jest wokół mnie. Mniej przedmiotów daje mi pewnego rodzaju wolność, a to wpływa na poprawienie jakości innych sfer życia. 🙂 Mam więcej czasu, jestem lepiej zorganizowana, mam spójnie określone priorytety. 🙂 Jest lepiej!

  8. Trzymam się tej samej zasady, im mniej tym lepiej. Większość ubrań zawsze kupowałam w lumpie i byłam mega zadowolona. Natomiast w buty i w torebki inwestuje, tak aby pochodzić w nich kilka sezonów 🙂

  9. Nie kupuję kolorowych pism z wyjątkiem wnętrzarskiego M jak Mieszkanie. Ale relacja z tym pismem nie jest prosta – kiedyś rodzice bez mojej zgody wyrzucili zbierane przez chyba 3 lata numery MjM… Trochę więc z przekory teraz co miesiąc wydaję na to pismo 5 zł (1/6 miesięcznego budżetu zachciankowego) i skrzętnie zbieram wszystkie numery.
    W tej chwili kupuję niewiele rzeczy, bo każdą złotówkę przeznaczamy na pozbycie się długu 🙂

    • Ela (eCalma.pl)

      Ola, wydaje mi się, że każdy ma coś takiego, z czego i tak nie zrezygnuje. 🙂 U mnie są to książki. Powoli przerzucam się na e-booki, ale przypuszczam, że nigdy nie zrezygnuję z papierowej książki i raz na jakiś czas jakąś kupię. 🙂 Tym bardziej nie zachęcam do rezygnowania z czegoś, co buduje nasze życie, jest częścią naszych zainteresowań czy naszego hobby. Niemniej jednak mam nadzieję, że przeglądasz MjM, a nie tylko kolekcjonujesz. 🙂
      Życzę Ci powodzenia w spłacaniu długu. Oby było bez dużych stresów!

  10. Przeczytałam z zainteresowaniem wszystkie komentarze i uważam, że trochę się problem rozjechał. Ja też uważam, że nie ma sensu kupowanie wielu NIEPOTRZEBNYCH rzeczy. Ale nie zgadzam się, że są to jednocześnie rzeczy ładne. Ładne, nie znaczy niepotrzebne. Uważam, że powinniśmy się otaczać pięknymi rzeczami, zarówno jako wyposażenie domu, ubrania i drobiazgi. rzecz w tym, żeby je odpowiednio wybrać. Estetyka moim zdaniem wpływa na samopoczucie. Można mieć w sypialni łóżko żelazne, ale można też mieć piękne łózko kute, efektowne, wygodne i trwałe (taki przykład z głowy, żeby zobrazować o co mi chodzi). Albo lampe z żarówką i papierowym kloszem, a można wydać ciut więcej i kupić designerską lampę, która zrobi cały pokój i będzie jego jedyną dekoracją. mam nadzieję, że wyjaśniłam o co mi chodzi

    • Ela (eCalma.pl)

      Myślę, że to zasługa odpowiedzialności i dojrzałości, którą zdobywa się z czasem. Nie jestem przekonana, że to wychowanie. Mam jednak taką nadzieję, że swoimi przekonaniami zarażę też najmłodszych. 🙂

    • Ela (eCalma.pl)

      Widzę, że podejście podobne. 🙂 I to mnie bardzo cieszy. W zasadzie pościeli, zasłonek itp nie kupuję, bo też mam wystarczającą ilość do stałej wymiany. Hmm.., nawet nie wpadłam na to, aby na tą listę wrzucić obrus, bo nigdy się nie zastanawiałam nad jego kupnem. 🙂

    • Ela (eCalma.pl)

      Nie masz smartfona! Niesamowite. Trochę zazdroszczę, bo nie wiem nawet czy umiałabym szybko użyć normalny telefon.

  11. Pomysł ze zrobieniem porządków wokół siebie jest bardzo dobry. Też nie lubię mieć za dużo. A z drugiej strony zdarza mi sie złapać na tym, że np. torebka jest już zniszczona i nie mam innej.
    Nie umie tez wyrzucić tego co leży i sie kurzy nie używane…. Ciągle sobie postanawiam, że się tym zajmę, ale na razie mało skutecznie…

    • Ela (eCalma.pl)

      Jak się postawi na jakość to się tak dużo nie kupuję. 🙂 Jakość się bardzo opłaca.

  12. Zgadzam się ze wszystkimi punktami! Myślałam o tym kiedyś i doszłam do wniosku, że ja w zasadzie w ogóle niewiele kupuję. Oczywiście – jedzenie, przedmioty codziennego użytku, to tak. Ale nie ma u nas nadmiaru mebli, nie ma pierdółek, bibelotów. Z ciuchami cała moja pięcioosobowa rodzina mieści się w szafie takiej, jakie moi znajomi mają tylko dla siebie 😉

    Jedyne, co mogę kupować w nieograniczonej ilości, to książki. Nie lubię czytać książek z biblioteki. Ale do tych moich zgromadzonych na półkach często wracam, pożyczam je znajomym, piszę na ich podstawie teksty, rekomenduję je, kiedy ktoś poprosi o polecenie. A patrzenie na nie po prostu mnie uspokaja 🙂

    • Ela (eCalma.pl)

      Ewa, z książkami mam tak samo jak Ty. Ale dorzucam też e-booki, bo przy tym ile czytam, to utonęłabym w książkach. Chętnie dobre książki rekomenduję innym i „puszczam w obieg”. Dzięki temu u mnie nie stoją na półce, a wiem, że jest czytana przez bliskie mi osoby. To jest super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *